W odpowiedzi na podatek cyfrowy obowiązujący w kilku krajach Europy Meta (właściciel Facebooka i Instagrama) zaczyna doliczać od 2 do 5 proc. do kosztów kampanii reklamowych. – Drogi Kliencie, Meta będzie pobierać nowe opłaty związane z lokalizacją w przypadku reklam wyświetlanych w określonych obszarach prawnych, pokrycie podatku od usług cyfrowych (DST)” – to najnowszy komunikat amerykańskiego koncernu do użytkowników serwisów społecznościowych.
Podatek cyfrowy wynosi dziś od 2 do 5 proc. w zależności od kraju (Turcja i Austria – 5 proc., Francja, Włochy i Hiszpania – po 3 proc., a Wielka Brytania – 2 proc.), dokładnie tyle, ile dany kraj ściąga od koncernu Meta w ramach tej daniny. Reklamodawcy z Polski mogą zostać objęci taką opłatą dlatego, że koncern pobiera opłatę w zależności do kraju, w którym wyświetlane są reklamy, a nie w tym w którym znajduje się dana firma/reklamodawca.
Polska pracuje nad podatkiem cyfrowym, który miałby wynieść 3 proc. Rząd szacuje, że wprowadzenie takiego podatku (mógłby zacząć obowiązywać od 2027 r.) zwiększyłoby budżet państwa ok. 2 mld zł rocznie.
Wprowadzenie podatku cyfrowego przez kraje europejskie ma związek z dominacją amerykańskich Big Tech-ów na rynku reklamy internetowej a przez to osłabienie przychodów wydawców na całym świecie. Meta w swoim komunikacie zapowiada, że lista krajów gdzie może podnieść opłaty może zostać rozszerzona. Czytamy m.in.: – Dotychczas dodatkowe koszty były pokrywane przez Metę. Zmiany są wprowadzane w ramach ciągłych działań firmy Meta mających na celu dostosowanie się do ewoluujących przepisów i standardów branżowych (…). Lista obszarów prawnych i stawek może ulec zmianie w miarę wprowadzania przez kolejne kraje opłat DST [digital services tax – red.] i innych opłat zależnych od lokalizacji.
