Rząd przedstawił projekt podatku cyfrowego dla Big Tech-ów. Zapłacą 3 % jeśli uzyskują w Polsce przychody

Rząd przedstawił projekt podatku cyfrowego dla Big Tech-ów. Zapłacą 3 % jeśli uzyskują w Polsce przychody

Rząd przedstawił długo oczekiwany – i zapowiadany przez Krzysztofa Gawkowskiego, wicepremiera i ministra cyfryzacji – projekt podatku cyfrowego. Projekt „podatku rekompensującego od niektórych usług” opublikowano w piątek 31 lipca. Rząd wyznaczył 60-dniowy termin na zgłaszanie uwag przez organizacje gospodarcze, izby branżowe oraz podmioty społeczne. Niestety, jak wynika z projektu, wpływy z podatku w wysokości 3 % trafią do budżetu państwa, a nie na cel dedykowany.

Podatek zapłacą Big Techy- uzyskujące w Polsce przychody z reklamy internetowej. Z projektu wynika, że podatkiem mogą być objęte firmy z Chin, z USA i innych krajów, które uzyskują w Polsce przychody z reklam, dostępu do portali (subskrypcji) czy sprzedaży danych o użytkownikach. Wpływy, które szacowane są na 1,716 mld zł tylko w 2027 r. a łącznie 31,675 mld zł w ciągu 10 lat zasilą bezpośrednio budżet państwa. Nie oznacza to utworzenia celowego funduszu czy dedykowanego strumienia finansowania dla polskiej branży tech czy mediów.

Zdaniem Dariusza Standerskiego, wiceministra cyfryzacji, podatek rekompensujący to przede wszystkim uszczelnienie systemu i wyrównanie zasad gry. Dzisiaj firmy, które zatrudniają pracowników w Polsce, inwestują w rozwój i regularnie płacą podatki, konkurują z platformami, które ponoszą niższe obciążenia przy o wiele wyższych przychodach.

Stawka podatku wyniesie 3 proc., a projekt zakłada m.in., że:
– podatek zacznie obowiązywać 1 stycznia 2027 r. i będzie dotyczył tylko podmiotów o przychodach powyżej 1 mld euro globalnie oraz powyżej 25 mln zł w Polsce, bez względu na ich rezydencję podatkową lub siedzibę, świadczących usługi głównie reklamowe użytkownikom na terenie Polski,
– opodatkowane będą uzyskane w Polsce przychody z reklam, dostępu do portali (subskrypcji, np. umożliwiającej dostęp do usługi premium) czy sprzedaży danych o użytkownikach a podstawą opodatkowania będzie przychód podatnika, należny lub zapłacony w danym roku z usług świadczonych na terytorium Polski,
– podatek nie obejmie sprzedaży własnych produktów online, usług finansowych ani mediów publikujących treści redakcyjne, z podatku będą też wyłączone m.in.: portale informacyjne, których przeważającą działalność stanowi publikowanie materiałów redakcyjnych, sprzedaż towarów lub usług online za pośrednictwem strony internetowej i świadczenie usług finansowych.

Firmy, których podatek obejmie będą mogły od niego odjąć m.in. CIT zapłacony w Polsce, koszty uzyskania przychodów poniesione na działalność badawczo-rozwojową, czy wydatki na nabycie lub wytworzenie aktywów trwałych, ulepszenie istniejących środków trwałych lub pierwsze wyposażenie obiektów budowlanych, poniesionych na terytorium Polski. Odliczenia mogą całkowicie wyzerować podatek cyfrowy.

Big Tech, który nie ma rezydencji lub siedziby w Polsce, będzie musiał ustanowić swego przedstawiciela podatkowego. To on będzie rozliczał podatki od usług świadczonych w Polsce; a jednocześnie firmy będą musiały co roku składać deklaracje podatkowe (w terminie 90 dni roboczych po zakończeniu roku. Jeśli firma, którą podatek obejmuje nie zapłaci podatku na czas, naczelnik urzędu skarbowego będzie ustalał sankcję w wysokości do 200 proc. kwoty należnego i niewpłaconego podatku.