Koncern Google przyznaje, że umożliwienie wydawcom rezygnacji z wykorzystywania ich treści w podsumowaniach AI bez wpływu na pozycję w wyszukiwarce to „ogromny projekt inżynieryjny”. Sulina Connal, szefowa współpracy z wydawcami w Europie, zapowiedziała 11 lutego, podczas konferencji FT Strategies News in the Digital Age, że firma pracuje nad bardziej precyzyjnymi mechanizmami kontroli oraz „prostymi, skalowalnymi narzędziami” do zarządzania wykorzystaniem treści w AI.
Impulsem do tego są zarówno naciski samych wydawców, jak i brytyjskiego regulatora CMA, który domaga się nie tylko opcji opt‑out, ale też szczegółowych danych o tym, jak użytkownicy wchodzą w interakcję z materiałami mediów widocznymi w podsumowaniach AI (w tym danych o kliknięciach). Google deklaruje, że rozumie potrzebę przejrzystych metryk zaangażowania.
W odpowiedzi na obawy wydawców o widoczność w wyszukiwarce, Google rozwija funkcję „preferowanych źródeł” – użytkownik może wskazać zaufane media, które częściej pojawią się w „Top Stories” oraz testuje w Gemini priorytetowe eksponowanie linków do serwisów, które użytkownik subskrybuje – docelowo także w podsumowaniach AI.
Równolegle amerykański Big Tech zawiera nowe, bardziej „ukierunkowane” umowy licencyjne na wykorzystanie treści w projektach AI. Do grupy wydawców otrzymujących wynagrodzenie oraz rozszerzone prawa (np. dostęp przez API) dołączył właśnie „Financial Times”, obok m.in. „The Guardian” i „The Washington Post”. FT udziela licencji na swoje dziennikarstwo na potrzeby pilotaży AI, podkreślając rosnące uznanie dla wartości oryginalnych treści oraz oceny użytkowników w ekosystemie Google.
Źródło PressGazette
